Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie rozpoczyna się z pozoru niewinnie i dość typowo. Grupka przyjaciół spotyka się na kolacji pod pretekstem oglądania zaćmienia, ale za nim zasiądą do stołu zdążą poplotkować o tych, którzy jeszcze nie dotarli, pożartować i przy okazji napić się wina. Błoga atmosfera! Relaks i gdy wydaje się, że nic nie jest w stanie tego zakłócić, gospodyni Eva (dobra Kasia Smutniak) podsuwa pomysł – grę, który od razu podchwyciła reszta. Telefony mają znaleźć się na stole, a każdy przychodzący sms ma być czytany na głos, natomiast rozmowa musi zostać odebrana i kontynuowana, ale na trybie głośnomówiącym. I choć z początku jest to tematem żartów, w końcu otwiera się puszka Pandory, a każdy z przyjaciół powoli traci grunt pod nogami. Jak mówi jeden z nich, telefon to w dzisiejszych czasach czarna skrzynka człowieka, a przyjaciele choć przekonani, że znają się jak łyse konie niejeden raz poczują się zdradzeni dosłownie i w przenośni. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie to włoski komediodramat, który w niezwykle celny sposób rozprawia się ze stosunkami międzyludzkimi i skłania ku refleksji, a przy tym jest w tym szczery i pełny emocji.

Pierwszą rzeczą, która przychodzi na myśl przy takiej grze to oczywiście niewierność, która może wyjść na światło dzienne. Towarzystwo składa się z trzech małżeństw i mężczyzny, którego partnerka została w domu – wszyscy wyglądają na szczęśliwych i spełnionych w swoich związkach, ale jak to bywa, temat zdrady się pojawia. Najlepsze dla widza jest jednak to, że zdrada to właściwie wierzchołek góry i stanowi zalążek do kolejnych wychodzących jak grzyby po deszczu sekretów. Reżyser Paolo Genovese cały czas podkręca tempo akcji co jakiś czas zaskakując widza, a emocjonalna sinusoida wydaje się nie mieć końca. Kipiące od emocji  Dobrze się kłamie… zaskakuje na przemian humorem i dramatem nie pozostawiając nikogo obojętnym. Telefon od zmarłego Steve’a Jobsa? Jest. Córka dzwoniąca do ojca przed stosunkiem z chłopakiem? Jest. Roznegliżowane zdjęcia od koleżanki z pracy? Pewnie. Czarna chmura unosząca się nad stołem co jakiś czas razi piorunem, a każdy z uczestników tej ekscytującej kolacji wraz z biegiem akcji pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Nikt nie jest bez winy, nikt nie jest nieskazitelny, a szczerość wydaje się mrzonką, wszak każdy posiada jakieś tajemnice i choć są różnego kalibru to nie znaczy, że chce się nimi dzielić nawet z przyjaciółmi.

Scenariusz nagrodzony przez Włoską Akademię Filmową potwierdza, że mamy do czynienia z bardzo dobrym materiałem źródłowym. Reżyser sprawnie popycha fabułę do przodu, a dialogi (świetnie napisane) nie pozwalają nawet na chwilę nieuwagi. Dobrze się kłamie… nie stara się wciskać kitu i taniego moralizatorstwa. Genovese zdołał upchnąć wiele ciekawych motywów, a właściwie każdy sms czy telefon jest początkiem kolejnego drażniącego tematu. Celna i inteligentna geneza społeczeństwa naturalnie poddanego technologii i korzystającej z niej bez choćby chwili zastanowienia nad możliwymi konsekwencjami. Znakomicie oddaje to jedna ze scen, gdzie panowie dyskutują, czy wręcz pouczają o tym, jak należy korzystać z telefonu gdy się kogoś zdradza, po czym sami wpadają i dziwią się, że do tego doszło.

Włoska produkcja wywołuje poczucie teatralnego spektaklu, wszakże akcja dzieje się właściwie w jednym pomieszczeniu, a całość ma podobną formułę do Rzezi Polańskiego. Z pewnością mają jedną wspólną cechę: dobre aktorstwo. W Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie każdy z bohaterów choć oparty na stereotypach został ciekawie przez aktorów przedstawiony. Na tyle, że łatwo się z nimi utożsamić i poczuć empatię, podobnie jak chemię pomiędzy postaciami, więc rozmowy czy wojny słowne są błyskotliwe i naturalne. Z pewnością dialogi to jeden z najmocniejszych i najlepszych elementów filmu. Wszyscy aktorzy trzymają równy poziom przez cały film i trudno kogokolwiek wyróżnić, ale z pewnością możemy być zadowoleni z Kasi Smutniak.

Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie pełni rolę katharsis dla widza, podobny jak dla grupki przyjaciół wspólny wieczór i kolacja. To bardzo dobre kino i świetna rozrywka, która balansuje pomiędzy zabawną komedią a dramatem, który w niektórych momentach potrafi swoim ciężarem przygnieść. Jest życiowy i daje do myślenia, a całość świetnie puentuje oryginalne zakończenie. Muszę przyznać, że Dobrze się kłamie… jest jednym z najlepszych komediodramatów, jakie w ostatnim czasie miałem (nie)przyjemność oglądać. Mamma Mia! Cudowna włoska robota.

OCENA: 8/10

TYTUŁ: Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie / Perfetti sconosciuti
PRODUKCJA: Włochy 2016
REŻYSERIA: Paolo Genovese
SCENARIUSZ: Paolo Genovese, Filippo Bologna, Rolando Ravello, Paola Mammini, Paolo Costella
OBSADA: Marco Giallini, Alba Rohrwacher, Kasia Smutniak, Edoardo Leo, Valerio Mastandrea, Anna Foglietta, Giuseppe Battiston
MUZYKA: Maurizio Filardo
ZDJĘCIA: Fabrizio Lucci