Dunkierka rozpoczyna się mocno i od pierwszych sekund robi wrażenie, a później jest jeszcze lepiej. Przede wszystkim najnowszy film Nolana pokazuje II wojnę światową w sposób, który jeszcze nikt tego nie zrobił. Twórca Memento przede wszystkim skupia się na beznadziei i strachu alianckich żołnierzy w obliczu patowej sytuacji, w jakiej się znaleźli. W Dunkierce nie obejrzymy krwawych czy brutalnych scen, do których przyzwyczaiło nas większość wojennych filmów, nawet nie ujrzymy jednego wroga. Dialogów prawie że nie ma, zaś przedstawieni bohaterowie nie są rozwijani, nie znamy ich historii i właściwie nic o nich nie wiemy, są jednymi z wielu, ale pozwalają nam przez cały czas znajdować się w centrum akcji. To wojna jest bohaterem i czas, którego żołnierze nie mają zbyt dużo. Największe wrażenie robi forma audiowizualna – to majstersztyk. Efekty dźwiękowe potrafią przestraszyć, serce mocniej zaczyna bić dzięki ścieżce dźwiękowej maestro Hansa Zimmera, a w tle słychać ciągłe tykanie zegarka. Dunkierka jest intensywna i trzymająca za gardło do samego zakończenia, a Nolan pokazuje to w niezwykle przemyślany sposób.

Reżyser całą narrację prowadzi niechronologicznie, równocześnie prowadząc akcję w trzech miejscach i w różnym czasie, ale finalnie wszystkie wątki łączą się w całość. Akcja na plaży trwa tydzień przed, na prywatnej łodzi turystycznej, która płynie po żołnierzy dzień przed, a powietrzna walka to już tylko godzina przed ewakuacją. Nolan uwielbia zaburzać chronologię, ale w Dunkierce nie kombinuje za dużo. Nie mamy wrażenia chaosu, a wręcz przeciwnie – odczuwamy pewien spokój i prostotę. W przeciwieństwie do poprzednich filmów reżysera w Dunkierce brak wyraźnych bohaterów i choć w obsadzie znalazły się mocne nazwiska (Hardy, Branagh, Murphy czy Rylance) nie są wykorzystane, co w tym przypadku ma sens. Postawiono na bohatera zbiorowego, na tych wszystkich żołnierzy i ich relacje czy zachowania w potrzasku, w jakim się znaleźli. Strach, oczekiwanie i bezradność są w każdej scenie, czuje się tak jakbyśmy byli tam z nimi. Jednak to nie film o siedzeniu na plaży, a sceny akcji są częste i czasem zaskakujące, wielokrotnie plan spali na panewce, a Alianckim żołnierzom Niemcy cały czas podcinają skrzydła, co dziwić nie może, bo na plaży wystawieni są tam jak kaczki do odstrzału.

Dunkierka jest szczera do bólu w pokazaniu jednej z największych operacji II Wojny Światowej. Jest miejsce na nutkę patosu i bohaterskie czyny, ale to inscenizacyjnie produkcja jest po prostu genialna. Zdjęcia Hoyte Van Hoytema, montaż, scenografia czy efekty specjalne stoją na najwyższym poziomie i nie ma sceny, gdy nie robi to wrażenia. Perfekcyjnie zaplanowane i w tym samym stopniu zrealizowane. Można to porównać do Szeregowca Ryana, choć to film całkowicie inny, to pod tymi względami stoją na tej samej wybitnej półce. Posępne panoramy, klaustrofobiczne wnętrza statków czy samolotów, a to wszystko w chłodnych barwach podkreślających beznadzieję. Nolan dzięki prostocie opowiadanej historii i dopieszczeniu formy stworzył widowisko solidne i trzymające w napięciu. Można się zastanawiać, czy charakterologiczne pogłębienie niektórych bohaterów nie uczyniłoby filmu jeszcze lepszego, ale ten koncept się skutecznie broni. Kino przyzwyczaiło nas do wyrazistych protagonistów i były momenty, w których sam szukałem (z przyzwyczajenia) większego punktu zaczepienia i pewnie nie jestem w tym odczuciu osamotniony. 

Można wiele mówić o filmach Nolana, ale sprawiedliwie trzeba powiedzieć, że działa jak reżyserska maszyna, a każdy jego film jest mocno oczekiwany i w ogólnym rozrachunku nie zawodzi. Kino dla mas, ale z ambitnym zacięciem i podobnie jest z Dunkierką, która pokazuje, że reżyser ma jeszcze wiele do pokazania. To film, w który niesamowicie szybko można wsiąknąć, immersja w tym przypadku jest niesamowita i to się rewelacyjnie ogląda. Z pewnością wizyta w kinie jest w tym wypadku konieczna, bo oglądanie filmu w domu nie da nawet połowy wrażeń, które można mieć na sali kinowej.

9/10

TYTUŁ: Dunkierka / Dunkirk
PRODUKCJA: USA, Wielka Brytania, Francja, Holandia 2017
REŻYSERIA: Christopher Nolan
SCENARIUSZ: Christopher Nolan
OBSADA: Fionn Whitehead, Aneurin Barnard, Harry Styles, Tom Hardy, Mark Rylance, Cillian Murphy, Kenneth Branagh
ZDJĘCIA: Hoyte Van Hoytema
MUZYKA: Hans Zimmer