Gdy parę lat temu oglądałem horror Maniac, który został prawie cały nakręcony z perspektywy pierwszoosobowej zastanawiałem się, kiedy ten filmowy eksperyment na stałe zagości w repertuarze twórców z fabryki marzeń. Było to niezwykle ciekawie i intrygująco zrealizowane. Zresztą w 2005 roku pojawiła się ekranizacja gry – DOOM, która swoją drogą była beznadziejna, ale zawarta w niej kilkuminutowa sekwencja akcji z tej perspektywy z pewnością była najlepszą w całym filmie. Ilya Naishuller (reżyser i lider zespołu Biting Elbows) nakręcił dwa teledyski z użyciem kamer GoPro, które doczekały się milionów odtworzeń, zaś do samego twórcy zgłosił się Timur Bekmambetov (Wanted) w celu zrealizowania pełnometrażowego filmu opartego na tej konwencji. Naishuller długo się nie zastanawiał. Jego Harcore Henry to kinowy mokry sen każdego gracza FPP, szybka, dynamiczna i niezależna (!) produkcja, która jednak przez sposób realizacji może nie być strawna dla każdego.

Fabuła nie rzuca na kolana, jest prosta, ale potrafi zaskoczyć twistem, czy niekonwencjonalnym rozwiązaniem. Od razu widza wrzuca w wir wydarzeń. Henry zostaje wybudzony  w tajnym ośrodku badawczym przez naukowca i swoją żonę w jednej osobie. Okazuje się, że trafił tam bez dwóch kończyn i z rozwaloną czaszką. Brakujące części ciała zostają zastąpione przez zaawansowane technologicznie implanty. Podczas wgrywania modułu głosu placówka zostaje zaatakowana przez Akana, który porywa jego żonę. Henry zrobi wszystko by ją uratować, a pomaga mu w tym Jimmy, brawurowo zagrany przez Sharlto Copleya.

hardcore-henry2

Naishuller mocno inspiruje się grami i ich konstrukcją. Film można podzielić na etapy – poziomy, w każdym z nich dostajemy cel, nową miejscówkę i bossa, który czeka na końcu każdego rozdziału. Właściwie cały film to czysta akcja z pit stopami, by każdy mógł trochę odsapnąć i przygotować się na kolejne szaleństwo w wykonaniu protagonisty. Pościgi i wybuchy, strzelaniny i walki wręcz – tu jest dosłownie wszystko, bardzo dobrze zrealizowane. Reżyser nie ma żadnych ograniczeń, no może poza budżetem (ok. 2 mln $), ale wszystko dzieje się tak szybko i dynamicznie, że niedoróbki, czy słabsze efekty specjalne są przez to maskowane. Świetnie wypada też miejsce akcji – Moskwa, surowa, swojska, ale przez to prawdziwa.

Nie można pozbyć się wrażenia, że realizacja reżyserowi sprawiała niezwykłą radość. Zabawa formą i konwencją, liczne nawiązania i mrugnięcia okiem do widza, czy zręczne rozładowanie napięcia żartem. Humor oczywiście jest obecny – czarny i absurdalny, który absolutnie pasuje do szaleństwa, które widzimy na ekranie. W Hardcore Henry jak wskazuje przymiotnik nie jest subtelnie i delikatnie, wręcz przeciwnie: czołówka już daje do zrozumienia, że będzie brutalnie i krwawo. Nóż przebijający szyję, pocisk dziurawiący głowę, a  wszystko w zwolnionym tempie, jakby widz miał się tym delektować. W filmie przemoc jest obecna zawsze i wszędzie, a sam główny bohater nie należy do przyjemniaczków, raczej to typowy zabijaka. Jest to wszystko przerysowane, wręcz komiksowe, ale świetnie to pasuje do wariactwa, które dzieje się na ekranie. Warto w tym momencie wspomnieć o Copley’u, który gra Jimmy’ego. Jego rola to szaleństwo w najczystszej postaci i jest jednym z najmocniejszych akcentów w filmie. Na niego się po prostu czeka, a kiedy się pojawia – WOW.

hardcore-henry3

Często na ekranie panuje taki chaos, że osobom nieobeznanym w temacie może nieźle zakręcić się w głowie. Zresztą sam się zastanawiałem, czy po kilkunastu minutach film nie będzie irytować ze względu na sposób realizacji. Niepotrzebnie, choć miałem momenty zwątpienia. Nie ma większego problemu z przyzwyczajeniem się do tego, ale też Naishuller zdawał sobie sprawę, że może to być uciążliwe dla widza, więc często uspokaja obraz dając odpocząć oczom. To kino akcji, które głównie ma dostarczyć wrażeń, jakich jeszcze nie było, pozwolić na pełną identyfikację z bohaterem, immersję ze światem przedstawionym i to mu się udaje. Olbrzymią rolę odgrywa soundtrack, który wprost fantastycznie pasuje do tego, co dzieje się na ekranie, przez co nieprzypadkowo obraz czasami sprawia wrażenie półtoragodzinnego teledysku.

Hardcore Henry nie zmieni kina, ale wnosi odrobinę świeżego powietrza do gatunku. Można się przyczepić do wielu rzeczy, od fabuły, poprzez styl, kończąc na ruchu kamery mogącej powodować epilepsję, lecz nie ma to chyba sensu. Ten film trzeba przyjąć takim, jakim jest, bez półśrodków. To jazda bez trzymanki, nie dla każdego – to oczywiste. Jednak ci, którzy się nie boją i spróbują, nie powinni się zawieść. Warto sprawdzić, nawet z czystej ciekawości. To udany eksperyment kinowy i dlaczego by nie wziąć w nim udziału?

OCENA: 6/10 

TYTUŁ: Hardcore Henry / Hardcore
PRODUKCJA: Rosja / USA 2016
REŻYSERIA:  Ilya Naishuller
SCENARIUSZ: Ilya Naishuller
OBSADA: Sharlto Copley, Danila Kozlovsky, Haley Bennett
ZDJĘCIA: Vsevolod Kaptur, Fedor Lyass, Pasha Kapinos
MUZYKA: Darya Charusha