Jacqueline Kennedy była jedną z najważniejszych kobiet XX wieku. Ikona stylu i mody, która zmieniła stereotyp Pierwszej Damy i postrzeganie całego Białego Domu w oczach najpierw Amerykanów, a później reszty świata. Życie oddanej i wrażliwej kobiety, wyprzedająca swoje czasy to znakomity materiał na film. Aż dziw bierze, że dopiero w 2016 roku zrealizowano jej historię, choć to za dużo powiedziane, bo film skupia się na paru dniach z jej życia, ale tych najtragiczniejszych. Fabuła pokazywana jest dwutorowo: podczas wywiadu udzielanego reporterowi kilkanaście dni po śmierci JFK, Jackie zaczyna opowiadać swoją historię, a dzięki retrospekcji przenosimy się do feralnego 1963 roku. Chilijski reżyser Pablo Larrain skupił się tylko i wyłącznie na postaci Jackie, kamera jest niezwykle blisko, często stosując powiększenie na jej twarz, by pokazać emocje. Nie byłoby całej hecy, gdyby nie Natalie Portman, która absolutnie zawładnęła ekranem. Aktorka w spektakularny sposób wcieliła się w Kennedy, była świadoma swojej roli i skupiona na każdym detalu. Choć nie wiem, czy wygra Oscara, ale to aktorstwo niezwykle wyrafinowane.  

Film zaczyna się w przeddzień zamachu, a kończy tydzień później w dniu pogrzebu 35 Prezydenta Stanów Zjednoczonych. To podczas tych paru dni Larrain potrafił przedstawić dość autentyczny obraz kobiety, której życie w ciągu paru sekund legło w gruzach. Kobiety, która przeżywa ogromną stratę, niezwykle osobistą, ależ też kobiety, która potrafi w najdrobniejszych szczegółach zaplanować pogrzeb, z odpowiednią pompą, godną tych największych jak Lincoln, na którym się wzorowała. Jackie to nie kino żałobne, w którym wylewają się hektolitry łez, a dobrze skonstruowane kino, które w jak największym stopniu ma pokazać siłę i charakter byłej Pierwszej Damy. Ambicje Jackie Kennedy sięgały znacznie wyżej niż bycie ładnie wyglądającą żoną Pana Prezydenta. Wystawne przyjęcia organizowane w Białym Domu, który według swojego pomysłu odrestaurowała, czy wpuszczenie do niego kamer było w tamtych czasach przełomowe. Larrain akurat z tego nagrania korzysta, by pokazać, jak kobieta zmieniła się w ciągu dwóch lat kadencji. Na początku dość niepewna i speszona w nowej roli, później w obliczu traumy umiejąca z chłodną głową i zimną krwią spojrzeć na sprawy wymagające natychmiastowej reakcji. Wielokrotnie w filmie widoczny jest kontrast w zachowaniu Jackie, a Portman na tych scenach najbardziej korzysta.

Jackie ogląda się bardzo dobrze, a na szczególną uwagę zasługują zdjęcia i muzyka. Ciekawym pomysłem wydaje się mieszanie zdjęć z tymi autentycznymi, co wpływa na wiarygodność opowiadanej historii. W filmie nie brakuje scen pełnych napięcia, w czym doskonale pomaga muzyka z głównym motywem podkreślającym dramatyzm sytuacji. Przechadzki i przeżywanie traumy przez panią Kennedy w pustym i wręcz wymarłym Białym Domu doskonale pokazują jej osamotnienie. To też jedyne miejsce, gdzie tak naprawdę widzimy ją samą, bo przez większość filmu oglądamy ją w czasie rozmów, a to ze swoim szwagrem Robertem Kennedy (Peter Sarsgaard), sekretarką Białego Domu Nancy (Greta Gerwig), księdzem (nieżyjący już John Hurt), czy dziennikarzem, który przeprowadza z nią wywiad (Billy Crudup). Wszystkie postacie, choć ciekawe i dobrze zagrane stanowią tylko tło dla Jackie, co akurat pasuje do charakteru filmu, skupiającego się w stu procentach na jej osobie. Sceny te są kameralne jakby teatralne, stawiające przede wszystkim na emocje.

Film Larraina potrafi momentami zachwycić, ale można w nim znaleźć też kilka wad. Z pewnością należy do nich wkradająca się czasami nuda i niepotrzebne przeciąganie scen, czy odrobinę chaotyczna narracja. Reżyser korzysta z całego wachlarza umiejętności, by forma filmu była atrakcyjna dla widza, a całość można określić jako niekonwencjonalne podejście. Jackie jednak pozostanie zapamiętana głównie ze względu na fantastyczną Natalie Portman i to z pewnością główny, ale nie jedyny powód, dla którego film należy zobaczyć.

OCENA: 7/10

TYTUŁ: Jackie
PRODUKCJA: USA, Francja, Chile 2016
REŻYSERIA: Pablo Larrain
SCENARIUSZ: Noah Oppenheim
OBSADA: Natalie Portman, Peter Sarsgaard, Billy Crudup, Greta Gerwig, John Hurt
ZDJĘCIA: Stéphane Fontaine
MUZYKA: Mica Levi