Rozpoczyna się od mocnego uderzenia, gdy John Wick kończy vendettę z części pierwszej, a mianowicie odwiedza rosyjską mafię, która ukradła mu samochód. Gdy w biurze dwóch wysoko postawionych w hierarchii Rosjan rozmawia o małomównym zabójcy, ten już sieje spustoszenie w ich szeregach piętro niżej. Są pościgi samochodowe, walka wręcz i strzelaniny, a wszystko wygląda szalenie efektownie, a to dopiero przedsmak tego, co zobaczymy później. John Wick 2 daje tym samym do zrozumienia, że czekają nas dwie godziny ostrej, niczym nieskrępowanej (ale nie bezmyślnej) jatki i dokładnie to otrzymujemy. To sequel – typowy, bo na sterydach, ale to nie zarzut, a bardziej atut, tym bardziej że finalnie film Chada Stahelskiego to solidne, kipiące testosteronem kino akcji, hołd dla gatunku i jeden z najlepszym filmów sensacyjnych w ostatnim czasie. Film akcji, który pokazuje receptę na sequel idealny, bo w ilu przypadkach można powiedzieć, że druga część jest lepsza niż pierwsza? No właśnie, John Wick 2 to taki przypadek.

Wick chyba nigdy nie zazna spokoju i choć woli siedzieć w domu, bawić się z psem i po prostu rozkosznie mieszkać – nie jest mu to dane. Odwiedza go jeden z szefów kamorry, kolega, dzięki któremu Wick mógł się wyrwać z gildii zabójców i rozpocząć emeryturę (wątpliwą, jak się okazało). Zgodnie z zasadami panującymi w ich środowisku Wick jest zobowiązany do spłaty długu. Fabuła Johna Wicka 2 nie jest pretekstowa, a główny wątek jest ciekawy i solidnie rozbudowuje cały świat zabójców na zlecenie. Pomiędzy kolejnymi sekwencjami akcji Stahelski pokazuje jak to wszystko działa. Zasady, których nie można złamać, cytowany jest kodeks, dowiadujemy się kto szyje im garnitury i gdzie mogą spokojnie spać, nie martwiąc się, że ktoś ich zabije w czasie snu (chyba ktoś tu buduje podwaliny pod uniwersum). Cała ta mitologia jest interesująca i nie zwalnia tempa filmu, ale nie czarujmy się, sednem Johna Wicka 2 jest akcja. W części pierwszej próbowano dość realistycznego podejścia, z którego nieco zrezygnowano, by pójść w stronę nieco komiksowych rozwiązań. Wick znany w branży jako Baba Jaga wydaje się wręcz nieśmiertelny, przyjmuje na klatę parę kul, ale wciąż trzyma się na nogach i sieje spustoszenie w szeregach wroga. Jego determinacja, brak kalkulacji i chyba układu nerwowego czyni z niego zabójcę idealnego, w końcu nie bez przypadku nazywany jest mitem, legendą i najlepszym z najlepszych.

Znakomicie są zrealizowane sceny akcji, a Wick i jego taniec z bronią przypomina pląsanie głównych bohaterów w La La Land. 52-letni Keanu Reeves jest do tej roli stworzony, a godne podziwu jest to, że na planie musiał wylać sporo potu, ponieważ większość roboty kaskaderskiej odwala sam. Sam aktor znany z ekranowej drętwości idealnie odnajduje się w roli małomównego zabójcy, wręcz ciężko sobie wyobrazić kogoś innego w jego miejsce, on po prostu nim jest. Scenografia walk jest świetna, ale prawdziwe show rozpoczyna się, gdy z kabury wyciąga pistolet, którym chyba ustanawia rekord kina w headshotach. Co ciekawe, nie ma niekończącej się amunicji i zmienia swoje narzędzie pracy, robiąc to zawsze w efektowny sposób, podobnie zresztą jak przeładowania magazynków, na które patrzy się podobnie jak butelki rzucane przez barmana. Stahelski, jak przystało na byłego kaskadera zadbał o odpowiedni poziom pojedynków i ich różnorodność, co najlepiej potwierdza scena, w której Wick korzysta ze sposobu Jokera na znikający ołówek. Jest brutalnie, krwawo i dokładnie, bo widać, że zostało zrealizowane to z sercem i dbałością o szczegóły. Postarano się też o dobre i cieszące oko aspekty. Większość akcji toczy się w Rzymie, w którym odwiedzamy choćby Koloseum, a całość przykuwa uwagę ze względu na swoją estetykę i stylistykę.

John Wick 2 z całą swoją specyfiką jest produkcją, która ma w sobie ten magiczny element – składnik X, który przyciąga. To ogląda się z nieustannym zainteresowaniem, a cała historia jest świetnie przemyślana i opowiedziana. Kino sensacyjne, za którym się tęskni jak za ukochaną, a gdy pojawia się w progu serce rośnie. John Wick 2 nie dzwoni dzwonkiem do drzwi, a wyważa je kopniakiem, a my jesteśmy mu za to wdzięczni.  Nie mogę pozbyć się wrażenia, że magnetyzującego bohatera spotkamy jeszcze nie raz i nie mam nic przeciwko, pod warunkiem, że nie skręci to w stronę absurdu i kującego w oczy kiczu. Tymczasem nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić do obejrzenia zabójczego tańca Wicka ze swoją bronią.

OCENA: 8/10

TYTUŁ: John Wick 2 / John Wick: Chapter Two
PRODUKCJA: USA 2017
REŻYSERIA: Chad Stahelski
SCENARIUSZ: Derek Kolstad
OBSADA: Keanu Reeves, Riccardo Scamarcio, Common, Ian McShare
ZDJĘCIA: Dan Laustsen
MUZYKA: Tyler Bates, Joel J. Richard