Lego Batman był jednym z najjaśniejszych punktów w bardzo dobrym LEGO Przygoda, więc spin-off był naturalną koleją rzeczy. Arogancki i narcystyczny bohater wreszcie dostał to, na co zasługiwał, centralne miejsce w fabule. Jak wyszło? LEGO Batman: Film jest niesamowity przede wszystkim ze względu na zabawę, której dostarcza. To kopalnia popkulturowa, do której jedno zejście nie wystarczy, by wydobyć wszystkie smaczki przygotowane przez twórców. Reżyser Chris McKay (Robot: Chicken) pokazał najpopularniejszego superbohatera w sposób na tyle oryginalny, że śmiało można mówić o jednym z najlepszych filmów o człowieku nietoperzu w ogóle! Już od pierwszej sceny i pierwszych słów, jakie usłyszałem czułem się kupiony, już wiedziałem, że to filmowe złoto, a później było jeszcze lepiej. Animacja, choć docelowo skierowana jest dla dzieci, to dorośli, a w szczególności fani Batmana będą mieć z niej najwięcej pożytku. Gwarantuje ogromne pokłady śmiechu i radości i bez znaczenia jest to, do której grupy się należy.

W Gotham źle się dzieje. Joker wraz z całą armią innych (mniej lub bardziej znanych) złoczyńców próbuje kolejny raz zagrozić miastu, ale na ich drodze staje Batman, który w rytm rockowej muzyki rozprawia się z nimi. Krótko po tym nierównym pojedynku w mieście dochodzi do zmiany warty w Policji i komisarz Gordon przekazuje dowództwo swojej córce, która bez zbędnych ceregieli przedstawia swój plan działania. Jest w nim mowa o tym, że jak Batman chce zwalczać złoczyńców, to niech to robi w policyjnym mundurze, a argumenty są na to dość logiczne: ciągle łapie zbirów, ale nie zmniejsza to przestępczości. Sam zaś uważa to za głupotę, a jego egocentryzm wystawiony jest na ciężką próbę. Przez przypadek adoptuje syna Dicka Graysona, a Joker zaczyna realizować swój genialny plan mający na celu udowodnienie Batmanowi, że są od siebie zależni, bez siebie nie są w stanie funkcjonować i żyć.

LEGO Batman: Film to film animowany, któremu udało się znacznie więcej niż kilka ostatnich Bat-filmów razem wziętych. Posępny i mroczny klimat, jakim zaczął zarażać Nolan, wielokrotnie staje się tematem żartów, a to tylko wierzchołek góry klocków Lego. Twórcy zdołali wspomnieć każdą produkcję, w której pojawił się człowiek nietoperz, począwszy od serialu z 1966 roku Boba Howa i z każdej coś zapożyczyli. Lego Batman jest postacią doskonale przemyślaną, a cały film nie jest tylko zlepkiem śmiesznych scen, a wszystko ma przyczynę i skutek. Głównym motywem staje się pokora, sztuka przyznania się do błędu i zaufanie wobec innych ludzi. Zwariowany w sensie pozytywnym film jest skarbnicą różnorakich gagów, a przez szaleńcze tempo ich pojawiania, czasami trudno od razu wszystkie je złapać. Takie nagromadzenie żartów ostatni raz oglądałem chyba w czasach najlepszych parodii Zuckerów i Brooksa. Humor absurdalny, sytuacyjny, nawet czarny, tutaj na wszystko jest czas i miejsce. LEGO Batman: Film to w największym stopniu pastisz i hołd dla Batmana i trudno się nie zachwycać tym wszystkim, co widzimy na ekranie. Co istotne, wątek główny choć ciekawy, stanowi pretekst do kolejnych żartów i pokazanie całego inwentarza tego kolorowego świata.

LEGO Batman: Film nie tylko Batman występuje (choć pewnie by tak chciał). Obok niego pojawia się olbrzymia ilość postaci, a potwierdzeniem jest sam fakt, że inne znane i ikoniczne postaci pojawiają się na ekranie dosłownie na kilkanaście sekund, co też w ogóle nie przeszkadza. Stałymi towarzyszami niezastąpionego Batka są Alfred, Dick oraz Barbara Gordon i każdy z tych bohaterów jest znakomicie zbudowany i nie tylko dostarcza duże ilości śmiechu, ale stanowią ważne ogniwo w całej historii. Firma LEGO posiada wiele licencji i nie zawahała się ich użyć i choć nie zamierzam ich wymieniać ,żeby nie psuć zabaw. Zdradzę jedynie, że ich pojawienie się ma mocną postawę fabularną i nie ma co się oszukiwać, dodatkowo wzbogacają cały film.

Od strony technicznej to majstersztyk, a cały film wygląda jakby był tworzony w animacji poklatkowej. Magicy od efektów stworzyli piękny świat zbudowany z klocków Lego, a bardzo dobre dźwięki pozwalają w ten świat wsiąknąć, by wspomnieć choćby o pomysłowym pif-paf, które się wydobywają z głośników w momencie strzałów, czy znakomitej wpadającej w ucho ścieżce dźwiękowej. To odpowiedni moment, żeby pochwalić polski dubbing, który wypadł naprawdę dobrze, choć szkoda, że nie wszędzie można obejrzeć film w wersji oryginalnej. Wszystkiego mieć nie można. McKay wspiął się na wyżyny, realizując rewelacyjną komedię z Batmanem, który ma wreszcie wyrazistą sylwetkę, który nie popada w sztuczność, a wręcz przeciwnie pokazuje ludzką stronę. LEGO Batman: Film nie tylko rozśmiesza, ale posiada też warstwę bardziej wrażliwą, nieco (boję się tego wyrażenia) uroczą, którą zgrabnie uwypukla zakończenie, niepozbawione przesłania i odpowiedniego dobrego morału. To film dla wszystkich, animacja totalna, która dopisuje się do bat-kanonu złotymi zgłoskami. Tyle.

OCENA: 9/10

TYTUŁ: LEGO Batman: Film / The Lego Batman Movie
PRODUKCJA: USA 2017
REŻYSERIA: Chris McKay
SCENARIUSZ: Seth Grahame-Smith, Chris McKenna, Jared Stern, John Whittington, Erik Sommers
OBSADA: Will Arnett, Michael Cera, Zach Galifianakis, Rosario Dawson, Ralph Fiennes
DUBBING PL: Krzysztof Banaszyk, Waldemar Barwiński, Ewa Prus, Marek Barbasiewicz, Józef Pawłowski
MUZYKA: Lorne Balfe

PODZIEL SIĘ