Hugh Jackman siedemnaście lat wcielał się w rolę Wolverine’a, zagrał tego bohatera w aż dziewięciu filmach, a od samego początku robił to tak dobrze, że stał się jednym z najbardziej znanych i lubianych kinowych superbohaterów. Przez cały ten czas ciągle wracał temat brutalności tego bohatera, która nie mogła zostać pokazana ze względu na ograniczenia wiekowe PG-13. Wreszcie z pomocą przyszedł (z kategorią R) Deadpool, który okazał się artystycznym i komercyjnym sukcesem. Producenci poszli po olej do głowy i wreszcie po kilkunastu latach fani otrzymali to, o co prosili, krwistego i brutalnego Logana, który jest zarazem pożegnaniem Jackmana z rolą Rosomaka i Patricka Stewarta z rolą Charlesa Xaviera. Szkoda, że dopiero ich ostatni film w największym stopniu wykorzystał potencjał drzemiący w obu postaciach. W filmie Jamesa Mangolda (odpowiadał też za Wolverine’a z 2013 roku) nie zobaczymy superbohaterskich pojedynków, nie będzie epickich pojedynków na lotnisku, a przedstawiona historia jest dość intymna i mocno emocjonalna. To kino drogi, czerpiące trochę z gatunku westernu, gdzie pomiędzy pojedynkami (imponująco zrealizowane) są prowadzone rozmowy o rodzinie, życiu i śmierci.

Na samym początku Logan wspaniale wita się z widzami, kiedy to rozprawia się z bandą osiłków udającą gangsterów. Rozczłonkowuje ich swoimi szponami z łatwością, z jaką miecz przecina kartkę papieru. Robi z głów sitka wbijając w nie swoje szpony. Jest wkurzony, ale też zmęczony, schorowany, a każdy zadawany mu cios sprawia mu ogromny ból. Regeneracja już tak doskonale nie działa i choć próbuje nadrabiać litrami wypijanych mocnych trunków, ciało potrzebuje znacznie więcej czasu niż kiedyś. Jest (w typowy dla siebie sposób) cyniczny, zgorzkniały i wydaje się, że nic go już w życiu nie cieszy i nie trzyma w całości. No, oprócz Charlesa Xaviera (Patrick Stewart), którym się opiekuje. Logan pracuje jako kierowca limuzyny, zarabiając na leki i jedzenie, ale przede wszystkim na łódź, na której wraz z Xavierem mają doczekać końca. Ambitny plan muszą porzucić, gdy na ich drodze pojawia się Laura (Dafne Keen), dziewczynka, która ma wiele wspólnego ze staruszkiem Loganem. Jej wyjątkowość objawia się takimi samymi umiejętnościami jakimi dysponuje Logan, ale ci, którzy ją stworzyli chcą odzyskać swoją własność, co zmusza naszych bohaterów do ucieczki.

Akcja filmu dzieje się w przyszłości, w świecie, którego stylistyka kojarzy się raczej z kinem postapokaliptycznym. Pustynia, opuszczone budynki czy bezdroża znane z Wzgórza mają oczy oddają wyjątkowy klimat. Bohaterowie zaliczają kolejne miejsca, ale nie zagrzewają w nich miejsca, bo po piętach depcze im Doktor Rice (Richard E. Grant) odpowiedzialny na eksperyment na Laurze, oraz Pierce (Boyd Holbrook) – jego prawa ręka (która notabene jest mechaniczna). Nie są to wymyślni antagoniści, a raczej potraktowani po macoszemu źli bohaterowie. Bądź co bądź więcej czasu dostają bohaterowie, których znamy dużo lepiej, za to w sytuacjach, których raczej nie mieliśmy okazji oglądać. Ich relacje wydają się chłodne, ograniczone do minimum, ale czuć w nich pierwiastek relacji ojciec-syn. Logan wie, że tylko on został choremu Xavierowi, a pomoc przy sikaniu czy aplikowaniu leków traktuje jako cholerną powinność. Trudna relacja jeszcze bardziej komplikuje się wraz z pojawieniem dziewczynki, którą Xavier otacza dziadkowym ciepłem, w odróżnieniu od Logana, który traktuje ją jak piąte koło u wozu. Hugh Jackman w swoim pożegnalnym występie dał z siebie wszystko, a cierpienie i zmęczenie (pewnie i rolą) ma wypisane na twarzy. Doskonale się uzupełnił z Stewartem, choć to nie niespodzianka, skoro cyklicznie spotykali się na planie kolejnych X-menów. Są momenty, w których starszy aktor kradnie show Jackmanowi, a jego rola niedołężnego i upierdliwego dziewięćdziesięciolatka jest naprawdę wyróżniająca.

Niełatwo przy tym pominąć samą postać młodej Laury i grającej ją Dafne Keen. Postać została bardzo dobrze napisana i wprowadzona na ekran. Milcząca przez większość filmu, sprawiająca wrażenie zamkniętej w sobie i bezbronnej. Oczywiście do czasu, kiedy z jej dłoni wyrastają po dwa ostrza, a jej zwierzęca natura pokazuje swoje oblicze. Gibkość, agresja i brak jakichkolwiek zahamowań wprawiają w zdziwienie samego Wolverina. Pomijając wątki wygibasów i siekania kolejnych przeciwników warto docenić młodą aktorkę za naturalność i dotrzymanie kroku starszym, bardziej doświadczonym aktorom. Dafne Keen można traktować w kategoriach castingowej perełki i już można zacierać rączki na myśl o solowym filmie tejże bohaterki.

James Mangold w Logan: Wolverine skupił się na samych postaciach i ich relacjach, a powaga, z jaką zostało to przedstawione, ociera się o dramat. Przyziemne sprawy i problemy, które trudno sobie było wyobrazić u superbohaterów tutaj są na porządku dziennym, a z pewnością jednym z największych atutów jest niebywała wręcz wiarygodność w ich ukazaniu. Tu nikt nie zbawia świata, a chce jedynie przeżyć. Wraz z postępem fabuły widzimy coraz większą trudność Wolverine’a w przeciwstawieniu się kolejnym ataków Pierce’a, a zbliżająca się konfrontacja w finale wydaje się być niezwykle trudna. Zresztą czym bliżej końca filmu Mangold postanawia w wielu momentach pójść na fabularnie na skróty, a sam ostatni akt gubi gdzieś to, co wcześniej wypracował film. Szkoda, choć emocji nie brakuje do końca. Logan: Wolverine jest najlepszym filmem o nieogolonym superbohaterze i choć nie było to zbyt trudne to warto docenić samego reżysera, który dopiero za drugim podejściem zrozumiał tę postać. Podczas odpoczynku w hotelu Laura ogląda z Xavierem Jeźdzca znikąd, western z 1953 roku opowiadający historię Shane’a, rewolwerowca, który przyjeżdża pomóc pewnej rodzinie, robi swoje i odchodzi. Reżyser wielokrotnie pokazuje film na ekranie, jakby chciał dać do zrozumienia – to inny western, ale to ta sama historia – pojawił się 17 lat temu, pomógł ocalić świat, ale czy jest w stanie pomóc sobie i najbliższym? I ta scena najdobitniej pokazuje świadomość i pomysł na pożegnanie postaci granej przez Hugh Jackmana. Wreszcie się udało, wreszcie Wolverine dostał film na jaki zasługiwał. Może odejść.

OCENA: 8/10

TYTUŁ: Logan: Wolverine / Logan
PRODUKCJA: USA 2017
REŻYSERIA: James Mangold
SCENARIUSZ: James Mangold, Michael Green, Scott Frank
OBSADA: Hugh Jackman, Patrick Stewart, Dafne Keen, Boyd Holbrook, Stephen Merchant
ZDJĘCIA: John Mathierson
MUZYKA: Marco Beltrami