Fede Alvarez zrealizował udany remake Martwego zła, a jego współpraca z Samem Raimim była na tyle owocna, że panowie postanowili po raz kolejny połączyć siły, tym razem przy produkcji Nie oddychaj. Urugwajski reżyser tym razem łagodniej potraktował bohaterów i samych widzów, jeśli wziąć pod uwagę rzeź i hektolitry krwi. Postawił na stopniowo budowane napięcie, ogólny niepokój i niezłe rozwiązania realizacyjne, więc całość odpowiednio potrafi przestraszyć, a w niejednej scenie wstrzymujemy oddech, podobnie jak bohaterowie. Akcja Nie oddychaj dzieje się w Detroit, które po kryzysie stało się doskonałą areną do wszelkiej maści thrillerów, czy horrorów. Jak wiadomo, nie jest to miejsce, w którym obecnie dobrze się żyje, a większość ludzi – przynajmniej tych na przedmieściach żyje na granicy ubóstwa. Podobnie jak trójka nastoletnich bohaterów: Rocky (Jane Levy), Alex (Dylan Minnette), oraz Money (Daniel Zovatto), którzy włamują się do domów. Po wykonaniu jednego ze zleceń dostają cynk o samotnie żyjącym weteranem wojny w Iraku, który podobno śpi na forsie, które otrzymał w ramach odszkodowania. W dodatku jest niewidomy, co z oczywistych względów powinno ułatwić zadanie. Problem w tym, że jest wprost przeciwnie, a ich jedynym zmartwieniem nie będzie kradzież pieniędzy, a ujście z życiem. Bezimienny niewidomy (Stephen Lang) wykorzystuje swoje wojskowe wyszkolenie, spryt i wyostrzone zmysły do rozprawienia się z intruzami i z ofiary staje się napastnikiem. Nie oddychaj to kwintesencja thrillera.

Don't Breathe

Alvarez szybko przechodzi do konkretnej akcji i po poznaniu bohaterów i ich motywacji szybko znajdujemy się w zamkniętym domu. I już przy pierwszym wejściu bohaterów dostajemy wspaniałe – udające jedno nieprzerwane – ujęcie. Powoli zostajemy oprowadzani po chałupie, aby je poznać, a przy okazji prawie w każdym pomieszczeniu dostajemy zbliżenie jakiegoś przedmiotu – młotek, kłódka, broń itp. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, aby wydedukować, że owe przedmioty będą odgrywały znaczącą role w przyszłości. Wszystko niezwykle klimatyczne i powoli wprowadzające w klimat grozy. Zdecydowanie Nie oddychaj potrafi wystraszyć, a robi to w podobnym schemacie. Powoli przygotowuje, by zaraz zaskoczyć widza, kilka minut westchnienia i tak w kółko. W żadnym wypadku nie staje się to nudne, wręcz przeciwnie, bo Alvarez bawi się z widzem podobnie jak niewidomy z włamywaczami. Są sceny znakomite, jak choćby ta, w której zostają zgaszone światła i nasi bohaterowie błądzą po omacku, kiedy ślepiec przemierza swoje korytarze szybko i sprawnie. Zagrożenie wręcz namacalne. Jest też twist, który nieco wywraca cała historię do góry nogami. Ogólnie dzieje się bardzo dużo i serce bije mocno przez cały czas. W dodatku znakomitą pracę wykonał dźwiękowiec i jest to jedna z najmocniejszych stron filmu. Z oczywistych względów bohaterowie próbują poruszać się po cichu i wtedy – gdy panuje cisza znakomicie słychać, jak pracuje dom – każdy kroczek, lekkie skrzypienie podłogi, czy zbyt głośny oddech, a już pełny niepokój jest w scenach, gdy bohaterowie znajdują się w jednym pokoju. Nie oddychaj wspaniale wykorzystuje samą formułę home-invasion, a sytuacja uwięzienia i brak wyjścia nie pozostawia przed bohaterami zbyt wielu opcji.

Don't breathe

Aktorsko film wygrywa Stephen Lang (Avatar), który na przemian potrafi wzbudzić zgrozę i współczucie. I choć znacznie częściej to pierwsze, nie sposób nie odmówić świetnego wyczucia i stworzenia bohatera, który mógłby jeszcze nie raz zostać wykorzystany. Jest nieprzewidywalny i nieustępliwy, co czyni z niego trudnego przeciwnika. Młodsza części obsady – znana z Martwego zła Jane Levy wypada bardzo dobrze i udowodniła, że świetnie czuje się w gatunku thrillera czy horroru. Jej bohaterka ma największą determinację i kojarzy się z Michelle z Cloverfield Lane 10. Nieco gorzej, co nie znaczy źle, wypadli panowie – Dylan Minnette (Gęsia skórka), czy Daniel Zovatto (Coś za mną chodzi), jednak wszyscy są wiarygodni i świetnie pasują do historii. Alvarez od samego początku daje do zrozumienia, za kogo będziemy trzymać kciuki i nieważne czy na to zasługują, czy nie. Trochę szkoda, że reżyser postawił sprawę  tak jednoznacznie, choć są momenty, w których łatwo postawić się w sytuacji niewidomego. Obudzony w nocy musi stawić czoła ludziom, których nawet nie widzi, choć paradoksalnie to czyni z niego przeciwnika niezwykle wymagającego, bo znającego pole bitwy – własny dom.

Nie oddychaj jest filmem niepokojącym, stawiającym na niepewność, co doskonale podkreśla klaustrofobiczny charakter filmu. Ciągłe napięcie i niektóre nieoczekiwane zdarzenia nie pozwalają odetchnąć. Alvarez znakomicie panuje nad historią i wyciska z niej ostatnie soki, co potwierdza, że jest człowiekiem na odpowiednim miejscu. Prawdopodobnie to jedne z najbardziej energicznych 90-ciu minut w tym roku i pozytywne zaskoczenie. Dla fanów thrillerów/horrorów pozycja w kinie obowiązkowa.

OCENA: 8/10 

TYTUŁ: Nie oddychaj / Don’t Breathe
PRODUKCJA: USA 2016
REŻYSERIA: Fede Alvarez
SCENARIUSZ: Fede Alvarez, Rodo Sayagues
OBSADA: Stephen Lang, Jane Levy, Dylan Minnette, Daniel Zavatto
MUZYKA: Roque Baños
ZDJĘCIA: Pedro Luque