Personifikacja w filmach animowanych jest naturalna i często wykorzystywana, i podobnie jest w przypadku Sausage Party, gdzie głównymi bohaterami są produkty spożywcze leżące na półkach w amerykańskim supermarkecie.  Animowana komedia zrodziła się w „chorych” umysłach Setha Rogena, Evana Goldberga i Jonaha Hilla, więc nie powinno dziwić, że to film absolutnie dla dorosłych. Bezpretensjonalna, niesmaczna, żenująca, niepoprawna i zupełnie niecenzuralna to przymiotniki najwierniej określające Sausage Party. Jeśli ktoś śledzi twórczość wymienionych panów to nie powinien mieć wątpliwości, jaki humor preferują, co też dobitnie pokazali w filmie To już jest koniec. Wydaje się, że potrafią zrealizować każdy – nawet najdziwniejszy – pomysł, a do współpracy zaprosić swoich kolegów aktorów, aby przy okazji dobrze się bawić. W dodatku za reżyserię odpowiada Greg Tiernan, który do tej pory zrealizował kilka pełnometrażowych wersji Tomka i przyjaciół, oraz Conrad Vernon (Shrek 2, Madagaskar 3). Od strony technicznej – animacja może nie z najwyższej półki, ale cieszy oko, natomiast fabularnie co tu dużo mówić, jest dość przeciętnie, choć pomysł wyjściowy jest genialny. Sausage Party to skrzyżowanie Toy Story z porno, a liczba wypowiedzianych fucków jest podobna do tej z filmów Tarantino.

SAUSAGE PARTY

Pamiętacie początek LEGO Przygoda, kiedy wszystkie ludziki pracowały w rytmie piosenki „Życie jest czadowe”? Tu jest podobnie. Moment przed otwarciem supermarketu. Produkty zaczynają śpiewać piosenkę, pozytywnie się nastawiając i mając nadzieję, że wreszcie zostaną zabrani przez Bogów (klientów) i trafią do Raju nazywanego Cudem Nieznanym. Otóż wszystkie produkty są przekonane, że po przekroczeniu progu sklepu bogowie będą się nimi opiekować i wielbić, a nie spożywać na tysiąc sposobów. Parówka Frank (Seth Rogen) jest zakochany w bułce Brendzie (Kristen Wiig) i marzy, aby po wyjściu z marketu wejść w nią po stokroć. Ta romantyczna sytuacja nie pozostawia złudzeń i stanowi oryginalne wprowadzenie w fabułę. Gdy musztarda miodowa (Danny McBride) wraca z reklamacji, postanawia wyjawić reszcie całą prawdę o okrutnym losie, który ich spotka. Niestety, zostaje przez resztę zlekceważona, ale Frank wraz z bułeczką postanawiają uciec i poznać prawdę.

Twórcy w całą historie nie tylko wkradli masę odwołań do bajek, filmów i postaci, ale postawili na satyrę wymierzoną przede wszystkim w religię, uprzedzenia i stereotypy. Świetnym rozwiązaniem są marketowe alejki, a każda z nich ze względu na mieszkańców i ich charakterystykę jest inna, co potrafi wzbogacić fabułę o kilka scen-perełek. Żydowskie bajgle toczą wojnę o regał z muzułmańskimi lawaszami, produkty stylizowane na Hitlera chcą pozbyć się soków (wypowiadanie słowa juice brzmi jak Jews). Mamy „dzielnicę” włoską, arabską, meksykańską, czy krainę rozpusty (oczywiście dział z alkoholami). Twórcy w dużym stopniu korzystają z samej religii i wierzeń co stanowi wspaniały grunt pod żarty (może poza seksem). Wyobrażenie produktów o Raju jest wręcz idylliczne, więc nie mają pojęcia, że zostaną poszatkowane, ugotowane, usmażone, czy po prostu zjedzone na raz, zaraz po wyjściu ze sklepu. Ślepo wierzą i niezależnie od sytuacji trzymają się tego tak mocno, że nawet postawienie ich przed faktami nie jest w stanie zmienić ich myślenia. Oczywiście nie ma sensu się w to aż tak zagłębiać i robić z tego filmu zagwozdki filozoficznej, ale pomysł pochwalić trzeba. Tempo nie siada, wręcz przeciwnie, akcja gna do przodu popychając fabułę do przodu. Duża w tym zasługa bohaterów i choć patrząc na ich specyfikę, mogłoby być różnie, tutaj są świetni. Charakterni i świetnie zdubbingowani bez wyjątku. Każdy z głównych bohaterów ma poboczny problem, który jest równie zabawny jak wątek główny. Oczywiście oprócz szukania prawdy muszą stawić czoła żądnemu zemsty płynowi do higieny intymnej! Film bez złego charakteru nie jest filmem!

sausage-party3

Twórcy Sausage Party nie znają żadnych świętości, nie istnieje dla nich tabu, ani poprawność polityczna. Wspomniane fucki lecą z każdej strony w każdej sytuacji, a podteksty seksualne towarzyszą temu przez cały czas. Zresztą sama końcówka jest mocno pornograficzna i znakomicie podsumowuje to szaleństwo, w którym pod stertą niewybrednych i kloacznych żartów leży morał i choć mocno schowany – istnieje. Najważniejsza jest jednak zabawa i rozrywka, a to film dostarcza, choć sprawiedliwie dodam, że niektóre żarty się powtarzają i po prostu tracą moc. Kompletnie głupia animacja jest świetnie zrealizowana, a reżyserski duet da się zapamiętać za parę scen, jak choćby tą w klimatach wojennych, czy thrillera w kuchni. Jeśli nie obrzydza Was widok seksu lesbijskiego bułki z tacos to produkcja dla Was. Jeśli nie czujecie obrzydzenia na widok innych produktów, które się masturbują, patrząc na niego to jest to produkcja idealna dla Was, także wiecie czego możecie się spodziewać. Anonimowej jazdy bez trzymanki.

OCENA: 8/10 

TYTUŁ: Sausage Party
PRODUKCJA: USA 2016
REŻYSERIA: Greg Tiernan, Conrad Vernon
SCENARIUSZ: Seth Rogen, Evan Goldberg, Kyle Hunter, Ariel Shaffir
OBSADA: Seth Rogen, Kristen Wiig, Jonah Hill, Bill Hader, Edward Norton, Salma Hayek, James Franco, David Krumholtz
MUZYKA: Christopher Lennertz, Alan Menken